 | rBoże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?r1;(Mt 27,46)
rOd godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: <>, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?r1; (Mt 27,45n).
Trzy godziny trwał mrok podczas konania Jezusa. Dłużył się czas.
W tym mrocznym czasie konania jeszcze raz spoglądasz Jezu na historię świata. Twoje opuszczenie pogłębia to, o czym już wcześniej rozmawiałeś ze swoim Ojcem. Jest to ta wielka rzesza ludzi, która nie zechce skorzystać z owoców Twej Męki. Twoje oczy patrzące z wysokości krzyża widzą nielicznych, którzy wytrwali do końca i stoją na Golgocie. Z Twoich spieczonych ust i z rozdartego serca wyrywa się bolesna modlitwa opuszczenia: rBoże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?r1;(Mt 17,46).
Jezu, modlisz się słowami Psalmu, prastarej pieśni skargi, którą Twój Święty Duch włożył kiedyś w usta zbożnego człowieka Starego Testamentu. Twoja modlitwa jest krzykiem udręki, udręki z powodu niewierności Twoich wybranych. Twoje oczy, Panie, widzą setki i tysiące istnień ludzkich wszystkich pokoleń i wszystkich czasów. Zapewne w tej rzeszy patrzyłeś i na nas. Widziałeś nas... Staliśmy obok... Tak jak stoimy dzisiaj. Spraw Panie, aby Twoje spojrzenie z krzyża na nas dokonało w naszych przemiany, abyśmy nie należeli do tych, co nie chcą korzystać z owoców Twej Męki. Panie, Ty wiesz, że często ulegamy pokusom szatana, który chce, abyśmy wybierali to co lekkie i przyjemne, to co nie jest wymagające. Ty, Jezu, odrzuciłeś proponowane przez szatana pokusy, zwyciężyłeś je. Odrzuciłeś to, co proponował Ci władca tego świata, wybierając posłuszeństwo woli Ojca. Panie, my często nie umiemy obronić się przed tymi pokusami. Pojawiają się one przed nami jako cel życia, jako konieczność. Odrzucając pokusy diabła, powiedziałeś do niego: rnie samym chlebem żyje człowiekr1;. Nam jednak często wydaje się, że codzienny chleb jest najważniejszy. Wydaje się nam, że zabezpieczenie doczesnego bytu na ziemi jest najkonieczniejsze i nie mamy czasu, by karmić się słowem, rktóre pochodzi z ust Bożychr1;. Jezu, tak często nasze egoistyczne zaślepienie nie pozwala nam dostrzegać naszych potrzebujących bliźnich, często tych najbliższych. Panie Jezu, Ty odrzuciłeś pokusę sensacji, gdy szatan proponował Ci, aby pokazać światu, że tak jak zostało napisane w Piśmie - Aniołowie będą Cię na rękach nosić, byś nie uraził stopy o kamień. Odrzuciłeś tę pokusę, aby nie wystawiać Boga na próbę. Panie Jezu, my często szukamy sensacji, często chcielibyśmy aby Bóg w jakiś cudowny sposób przekonał nas o tym, że trzeba szukać tego co wieczne, a nie tylko doczesne. Wreszcie, Panie Jezu, odrzuciłeś propozycję zdobycia bogactw tego świata, jaką proponował Ci szatan, za cenę utraty wolności, przypominając, że Bogu należy się kłaniać. A my? My, Panie, jesteśmy często gotowi oddać swoją wolność, aby tylko posiąść odrobinę przemijającego szczęścia, odrobinę radości. Często oddajemy naszą wolność temu, którego Ty pokonałeś, który musiał od Ciebie odstąpić. Panie, Jezu, zasłaniając się częstym brakiem czasu, by znaleźć chwilę dla Ciebie w ciągu dnia, nadal żyjemy w niewoli grzechu, z której nas wyzwoliłeś, oddając za nas Swe życie.
Jezu, zobacz nas stojących dzisiaj pod Twoim Krzyżem. Widzimy to, co wydarzyło się na Golgocie, w dniu w którym konałeś. Mrok ogarnął całą ziemię i trwał trzy godziny. Noc i pustka wokół Ciebie. Pustka, w której wołałeś: rBoże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?r1;. Ta otaczająca Cię pustka jest czasem panowania ludzkiego strachu, naszego strachu. Strachu, który paraliżuje nasze zbliżanie się do Ciebie w chwilach radości, w chwilach smutku, w chwilach trudu. Przeżywając opuszczenie przez Ojca, pragniesz nam Panie przypomnieć, że nawet wtedy, gdy nam się wydaje, że wszyscy nas opuścili, to Ty nigdy nas nie opuszczasz. Ty raczej my opuszczamy Ciebie idąc za powabami tego świata. To my opuszczamy Ciebie, a przy tym często staramy się winę za nasze odejście złożyć na Ciebie, że to Ty nas opuszczasz.
Panie, wsłuchani w Twoją modlitwę opuszczenia, chcemy podjąć wysiłek trwania przy Tobie we wszystkich okolicznościach naszego życia. Chcemy być przy Tobie, tak jak Ty zawsze jesteś z nami. Dodaj nam, Panie, odwagi i mocy, abyśmy umieli wyrwać się szatanowi i wzgardzić jego pokusami ograniczającymi naszą wolność. Dodaj nam odwagi, Panie, abyśmy wtedy, gdy wydawać się nam będzie, że zostaliśmy przez wszystkich opuszczeni, nie zapomnieli o modlitwie. Ty, Jezu, w chwili największego opuszczenia modliłeś się. Modliłeś się w chwili największego udręczenia ucząc nas modlitwy trwania; ukazując nam, że nie ma takiego miejsca, takiej chwili, których nie można by zamienić w modlitwę. Jezu, naucz nas modlić się tak, jak Ty się modliłeś. Naucz nas modlić się w każdej chwili i w każdej sytuacji naszego życia.
Dodane przez Ks Krzysztof
dnia 13 maj 2009 21:32:59
| 0 Komentarzy ·
805 Czytań ·
|
|  |