Od czasu kiedy premier Roman Giertych ogłosił, że chciałby zapisu w polskiej konstytucji o ochronie życia od poczęcia, rozgorzała dyskusja na ten temat, wypowiadali się ludzie z koalicji, opozycji, wypowiadali się biskupi itd. Zdania były podzielone. Zwolennicy twierdzą, że potrzebne są takie zmiany bye lepiej chronić prawa nienarodzonych dzieci, przeciwinicy, że to i tak nie zmniejszy liczy nielegalnie dokonywanych "przerwań ciąży", na co Ci pierwsi ripostują, że może wartoby usunąć z prawa zapis o zakazie kradzieży, bo przecież mimo, że taki zapis jest, to ludzie i tak kradną... i tak można w nieskończoność. Zapraszam do wypowiedzenia swojego zdania w tej kwestii.
Szczególnie polecam obejrzenie sobie programu Jana Pospieszalskiego z tego poniedziałku tu (na razie go jeszcze nie ma, ale może niedługo dodadzą )
mruk, racja, nie ma się co dziwić że postaci pokroju Senyszyn (jej we wczorajszym "Warto rozmaiwać" wielokrotne powtórzenie "tak zwani obrońcy życia to, tak zwani obrońcy życia tamto..." doprowadzały mnie do skurczy) J-Nowacka czy inne panie z lewa walczące zajadle o prawo kobiet do (sic!) "decydowania o samej sobie" wykipwują naukę Kościoła, który jest dlań synonimem ciemnogrodu i głosi nauki przeczne z logiką zabraniając jednocześnie antykoncepcji i aborcji. Jednak postawa hierarchów (mamy przecież tzw. naukę społeczną Kościoła, jej podstawawym punktem jest właśnie owa obrona życia na każdym jego etapie) i tych, którzy, jak napisałaś, w obietnicach wyborczych, chcieli uchodzić za ludzi z jednoznaczną moralnością, a gdy pzrychodzi co do czego to wychodzi na to że są zwykłymi relatywistami przynosi, w przypadku tych drugich zawód, tych pierwszych - woła o pomstę do nieba.
Żenujący jest jeszcze jeden fakt - osobiście wątpię, żeby p. Kaczyńska sama z siebie postanowiła podpisać się pod tym apelem, tymczasem PiS udaje, że nic nie wie niekomentując całej sprawy.
שמע ישראל
Edytowane przez Admin dnia 13 marzec 2007 18:26:17
Ochrona zycia ludzkiego od poczecia do naturalnej smierci zawarta w konstytucji spowoduje ze uniezaleznimy sie pod tym wzgledem od nakazow prawnych dotycacych tej tematyki od unii europejskiej. Ja widze jedno niebezpieczenstwo w ustanowieniu bezwzglednej ochrony zycia w Konstytucji. W przypadku ciezkich powiklan podczas ciazy i staniecia przed problemem wyboru czy ratowac matke czy dziecko, matka bedzie na gorszej pozycji. Tak mi sie wydaje.
Dzieki mruk za wyjasnienie pewnych wątpliwosci.
Slyszalem niedawno ze PO nie poprze pomyslu zmian w konstytucji zwiazanych wlasnie z ochrona zycia dzieci od poczecia. A potrzebne jest conajmniej 2/3 głosów przy obecnosci conajmniej połowy posłów aby zmienić konstytucje. Ekipa rządząca nie ma takiej większości,pomijając to, ze PiS nie jest jednomyślne w tej sprawie.
Jest to sytuacja, której chyba nigdy nie da się rozwikłać tak, aby wszyscy byli zadowoleni.. zawsze trzeba będzie wybrać 'mniejsze zło'.. ale sama nie wiem, które w tym wypadku jest mniejsze.. po pierwsze to z góry zaznaczam, że o takich rzeczach decydują politycy i kler. w tej chwili wypowiada się młoda, jeszcze wręcz dziewczynka. a tutaj głos powinny mieć młode kobiety, szczególnie te, które zaszły w ciążę np. z gwałtu. i tak, i tak trzeba kogoś zabić.. to okropne.. albo np. dzieci hmm.. 'zdeformowane'.. i tutaj nasuwa mi się na myśl eutanazja : są na świecie takie dzieci, które same nie są w stanie funkcjonować i cały czas utrzymuje się je przy życiu za pomocą sztucznej aparatury, a często życie [a raczej wegetacja] jest dla takiego dziecka bardzo bolesne i uciążliwe.. żyją, za przeproszeniem, niemalże jak roślinki.. i tutaj występuje duży konflikt : odebrac życie, aby ulżyć cierpieniom, czy zostawić przy życiu, bo to dziecko otrzymało je od Boga? sama nie wiem.. dla mnie to temat tabu..
^ dwa do jednego.. przegrała?.. co ja robię.. gdzie ja żyję.. nie tutaj.. nie.
Na ten temat rozmawiałem już wielokrotnie. Argumenty przytaczane przez przeciwników obrony życia nie wytrzymują racji wynoszonych z podstaw naszej wiary katolickiej, a nawet racji ogólnoludzkiej etyki.
Argument wyboru: - życie matki czy dziecka? - to żaden argument. Każdy lekarz składa przysięgę ratowania życia i to bez wybierania którego życia, a więc ratowania życia i matki i dziecka.
Usuwać ciążę z gwałtu? - a więc do jednego przestępstwa, czyli gwałtu dołożyć następne, czyli zabójstwo? - nonsens!
Wrodzone kalectwo i deformacje dziecka? - proszę to powiedzieć wszystkim kalekom z urodzenia, że trzeba ich było zabić zanim się urodzili, albo zrobimy to teraz aby się dłużej nie męczyli. - już widzę ich odpowiedź - NIE!
Nigdy nie można mówić dla dobra sprawy o wyborze mniejszego zła. Zło jest zawsze złem i szatańska to rzecz. My możemy zawsze wybierać tylko dobro.
wiem, że dostanę ostrzeżenie, ale temat trudny a myślenie zawsze jednokierunkowe- aborcja -zło, donoszona ciąża -dobro, nawet jak podczas porodu matka nie wytrzyma Jestem przeciwniczką aborcji, nawet nie ze względów religijnych, a czysto ludzkich-to mord nie tylko na dziecku ale i na psychice kobiety, dziewczyny. Tylko kto dał prawo katolikom dokonywać wyboru za kobietę, gdzie tu miejsce na nią? Antykoncepcja jest złem, aborcja jest złem, więc jak ma żyć ktoś, kto nie chce rodzić?w czystości? cóż to też wybór- tylko do niego potrzeba zgody dwojga ludzi.A o tę bardzo trudno, kalendarzyki propagowane jako jedyna dozwolona metoda to bzdura i wiedzą o tym rodziny wielodzietne. Obrońcy życia to zazwyczaj osoby poza wiekiem ,,rozrodu'' , krzyczą najgłośniej, są jak skała- a ta sama religia mówi o wybaczaniu, więc i gwałcicielom należałoby wybaczyć- tylko dlaczego zawsze kobieta jest skrzywdzona? Jakiekolwiek decyzjew zapadną-to ona poniesie konsekwencję- więc może panowie powinni jednak ciszej krzyczeć- bo to nie oni wydająna świat owoce gwałtu i przemocy, dlaczego antykoncepcja to zło równe aborcji? Dlaczego setki kobiet muszą drżeć przed niechcianą ciążą? Bo są podłe? bo nie wywiązuję się z jedynej należnej im roli- rodzenia w tempie iście króliczym? Bo kalendarzykiem mogą posługiwać się tylko i wyłącznie małżeństwa , w których nie ma np. alkoholizmu mężą?, w których kobieta jest idealnie zdrowa? Może jednak warto rozważyć takie problemy, a nie tylko bronić życia, które ma wartośćsamo w sobie i żadne prawo nic w tej kwestii nie zwojuje?
Edytowane przez Admin dnia 10 maj 2009 21:27:09
poganka droga, nie jestem skłonny nikogo upominać. ano dawać ostrzeżeń. W większości Twej wypowiedzi masz rację, tak zwyczajnie po ludzku rację.
Piszesz jednak "kto dał prawo katolikom dokonywać wyboru za kobietę, gdzie tu miejsce na nią?"
Tak zgadzam się, że to kobieta ma tu zdanie najważniejsze jednak nie jest w tym osamotniona. Wiemy, ze do aborcji dochodzi najczęściej tam gdzie na ten fakt jest przyzwolenie a nawet namowa ojca dziecka, babci i innych osób włącznie z lekarzem. Nie nie, wybór kobiety nie jest z reguły samodzielny, to ludzie z otoczenia są tu bardzo winni tej w końcu desperackiej decyzji.
Co tu mają do powiedzenia katolicy i kościół? A no mają i to wiele, bo taka jest nasza wiara, że bronimy życia, każdego życia. Normami tylko prawnymi z pewnością się tego nie załatwi. Tu potrzeba jeszcze miłości, tej przez duże M.
Jednak te normy prawa też muszą być aby przynajmniej nie dawać przyzwolenia.
Piszesz "Antykoncepcja jest złem, aborcja jest złem, więc jak ma żyć ktoś, kto nie chce rodzić?w czystości? cóż to też wybór- tylko do niego potrzeba zgody dwojga ludzi.A o tę bardzo trudno..."
"Obrońcy życia to zazwyczaj osoby poza wiekiem ,,rozrodu'' , krzyczą najgłośniej, są jak skała..."
Może i są nieprzejednani, może wielu to ludzie starsi wiekiem. Zauważ jednak, że temat obrony życia trwa już od kilkudziesięciu lat, więc czemu się tu dziwić.
Ja sam mam też swoje latka ale byłem młody. Wyobraź sobie, że nigdy z żoną nie stosowaliśmy kalendarzyka o którym piszesz. Mieliśmy to szczęście, że studiowałem nauki biologiczne i wpadła mi w ręce książka prof. Fijałkowskiego. Sam ją przestudiowałem, nauczyłem swoją dziewczynę zasad planowania poczęcia dziecka. Prowadziliśmy obserwacje, pomiary cyklu itd.
Dopiero po 4 latach małżeństwa zdecydowaliśmy się na dziecko i dzięki zdobytej wiedzy zaplanowaliśmy córeczkę. UDAŁO SIĘ!!
Potem było jeszcze dwóch chcianych chłopaków.
Jak widzisz bajki o kalendarzykach schowajmy głęboko do szuflady, bo to było dobre dla naszych prababć.
Poruszyłaś jeszcze kilka innych problemów, jednak tym razem na tyle. Myślę, że o patologiach społecznych, gwałtach, alkoholizmie mężów i seksie, to również tematy morza.
ale to te tematy -morza, Romanie , są w tej dyskusji o ochronie życia cokolwiek przemilczane- chcemy tylko planowanych ciąż, donoszonych ciąż i bardzo kochanych dzieci- a ślepniemy na rzeczywistość-osobiście widziałam próbę wyrzucenia żony przez balkon dlatego, że odmówiła pijanemu w sztok mężowi jego,,prawa małżeńskiego''. Ma już chyba ze siedem dzieci- dlaczego nikt (oprócz posłanki Nowickiej czy jak jej tam)nigdy nie zwraca na takich ludzi uwagi? Udajemy, że kobiety żyją tylko w szczęśliwych partnerskich związkach i mogą decydować-a to guzik prawda. Miałęś szczęście, Romanie-ja go też mam, ale nie każdy ma potrzebną wiedzę, nie każdy seks traktuje jako połączenie dusz, a nie tylko ciał. Mężczyźni mają wielki wspóludział w dawaniu życia- tylko potem odpowiedzialność za własne ,,dzieło'' ich przerasta.Trudno mi jednak uwierzyć, by to mąż, potencjalny ojciec podejmował decyzję w sprawie aborcji, chociaż fakt-zdarzają się takie rzeczy. Minęły czasy , gdy aborcja była traktowana jak antykoncepcja, to spory wkład ludzi , którzy walczyli o zakaz aborcji.Ale to nadal ludzie w moim i twoim wieku-ci, któym nie grozi niepożądana ciąża najwięcej krzyczą, a to jest już nie w porządku według mnie-zamiast wbijać młodym do łba szacunek do drugiego człowieka(partnera) my chcemy im narzucać nakazy i zakazy-a te aż proszą się o omijanie. Dlatego mam cały czas wrażenie, że nie tędy droga, że coś przeoczamy. Acha a posłanka Szenyszyn(?) straciła już dawno umiar i dobry smak w swych wypowiedziach. Chce być tak bardzo postępowa, że wzbudza politowanie i niesmak. Oczywiście, wszystko co tu piszę to są moje osobiste odczucia- więc mam prawo się mylić.
Edytowane przez Admin dnia 10 maj 2009 21:27:36
I znów się z Tobą zgadzam
Tak są, były i będą takie sytuacje. Niestety te sytuacje są bardzo widoczne, bo zło jest krzykliwe i głośne.
Mam jednak nadzieję, że większość naszych rodzin, to nie alkoholicy a raczej normalne rodziny. Inaczej już by nie było naszego społeczeństwa.
To są patologie, które wynikają z całokształtu wychowania w rodzinach. Chore rodziny, to chore w sensie psychiki i etyki dzieci i to się rozprzestrzenia - niestety.
Piszesz: - zakazy, które proszą się aby je omijać. No cóż wolność jaką dał nam Bóg nie jest nam dana a raczej zadana. Pewnie, że nie zrozumie tego ktoś kto jest uzależniony, kto popadł w złe środowisko wyzute z zasad moralnych.
Zakazy? - Św. Augustyn powiedział: - "Kochaj i rób co chcesz" W tym momencie wszelkie zakazy chroniące od złe są raczej drogowskazami aby czynić dobro. Miłość, tak Miłość przez duże M i to jest to czego w dzisiejszym świecie tak naprawdę bardzo nam wszystkim trzeba.